WIADOMOŚCI

Kolejne obawy związane z bezpieczeństwem zostały wypunktowane przez kierowców
Kolejne obawy związane z bezpieczeństwem zostały wypunktowane przez kierowców © Red Bull

Kierowcy nie omieszkali wypunktować kilku kwestii związanych z obawami o bezpieczeństwo w ramach rywalizacji opartej na nowych przepisach technicznych. Po raz kolejny poruszono wątek procedury startowej i dużych różnic w prędkościach, a także po raz pierwszy problematyki aktywnej aerodynamiki.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Otwarcie nowego sezonu w Australii stanowiło pierwszą okazję do tego, aby przekonać się o możliwościach nowych przepisów technicznych. Niestety, potwierdziła się część obaw związanych z bezpieczeństwem, co było widoczne już po różnicach prędkości na starcie. Tymczasem otwarcie o tym wątku mówił Andrea Stella w czasie przedsezonowych testów.

Tym razem nie wynikało to jednak stricte z braku wystarczającego czasu na "rozkręcenie" turbosprężarek - wszakże w tym celu wydłużono odpowiednio całą procedurę - a bardzo szybkiego zgaszenia świateł. Według wyliczeń, ostatnie z nich mogło nawet świecić mniej niż 0,02 sekundy, co byłoby sprzeczne z zaleceniami FIA.


Oprócz tego kilku kierowców nie miało wystarczającego zasobu energii po okrążeniu formującym. Wspominali o tym m.in. George Russell, Charles Leclerc czy Max Verstappen. Tym samym już na pierwszych metrach wystąpiły spore różnice w prędkościach i o mały włos nie doprowadziło to do katastrofalnej kraksy Franco Colapinto z wręcz toczącym się Liamem Lawsonem. Na szczęście Argentyńczyk w kapitalny sposób wybrnął z tych opresji:

"Na starcie było naprawdę blisko kolizji z Liamem, który utknął na polach startowych. Miałem po prostu sporo szczęścia. Takie rzeczy się zdarzają, aczkolwiek było naprawdę niebezpiecznie i niepokojąco. Cieszę się z tego, że udało mi się go ominąć", powiedział zawodnik Alpine, cytowany przez The Race.


Lando Norris, który po początkowym bronieniu nowych przepisów stał się jednym z głównych ich krytyków, poruszył inny wątek również uwypuklany w trakcie zimowych testów. Brytyjczyk wspomniał o pojedynkach z dużymi różnicami prędkości wynikających z niedoborów energii w akumulatorze:

"To chaos i dojdzie do poważnego wypadku. Po prostu czekamy na to, aż wydarzy się coś naprawdę strasznego i to nie jest dobra sytuacja. Różnice prędkości mogą sięgać 30-50 km/h, a gdy ktoś uderzy w kogoś z taką prędkością, po prostu wyleci w powietrze, może przelecieć nad barierą i mocno ucierpieć, co dotyczy też pozostałych na torze", przyznał aktualny mistrz świata
"To naprawdę przerażająca perspektywa, ale na razie nie możemy nic z tym zrobić. Szkoda, bo to bardzo sztuczne. W zależności od tego, co robi się z silnikiem, a czasami robi się to losowo, można zostać wyprzedzonym przez pięć aut, a samemu nie można nic z tym zrobić. Niczego nie możemy obecnie zmienić, więc dla mnie nie ma sensu dalej o tym mówić."

Z kolei dyrektor Stowarzyszenia Kierowców Grand Prix, Carlos Sainz, zwrócił uwagę na inny problem związany z bezpieczeństwem, a mianowicie jazdy z otwartymi skrzydłami na nie do końca prostych odcinkach. Zresztą w czasie australijskiego weekendu FIA próbowała interweniować w tej sprawie i po piątkowych treningach planowała usunąć strefę Straight Mode (SM) między zakrętami 8 a 9.

Po sprzeciwie zespołów do tego jednak nie doszło, a wszystko przez ryzyko dużego spadku prędkości na tym odcinku. Według informatora The Race, gdyby Federacja pozostała przy swoim planie, bolidy F1 wjeżdżałyby w zakręt nr 9 wolniej o 50 km/h niż w przypadku samochodów... F3. Sainz nie omieszkał tego uwypuklić:

"Największym dla mnie zmartwieniem dot. ścigania się było pierwsze okrążenie. Gdy jechało się z włączonym trybem SM i każdy wjechał na prostą, było naprawdę niebezpiecznie. Czuć to było i bardzo trudno było opanować samochód w strudze powietrza", zaznaczył Hiszpan.
"Kiedy później walczyłem z kimś innym, było to samo. Na samym prostym odcinku nie było jeszcze źle, bo to było tak samo jak z DRS-em w zeszłym roku. Gdy jednak pojawiło się kilka zakrętów i oba bolidy zaczęły korzystać z SM, to np. w zakrętach 7-8, gdzie jest trochę tego skręcania, wydawało się to niebezpiecznie."
"Na pewno pierwsze okrążenie i wyprzedzanie na nim nie wydaje się za bardzo bezpieczne z aktywnym SM. Problemem nie jest sam ten tryb, bo go potrzebujemy. Zresztą widzieliście wczoraj, jak wszystkie zespoły stosowały lift and coast w czasówce, co było szalone. Według mnie nie powinniśmy używać aktywnej aerodynamiki do ścigania się."
"To tak naprawdę przykrywka do problemu z silnikiem. Przez to na torach, gdzie brakuje tej energii, musimy używać SM w miejscach, w których nie powinniśmy tego robić. Wszystko po to, by dbać o zarządzanie energią. Potem dochodzimy do takiej niebezpiecznej sytuacji na pierwszym kółku i na późniejszych etapach rywalizacji."
"Jeżeli teraz usuniemy ten SM, nie będziemy mogli w ogóle rywalizować z takim rozłożeniem tej energii. Pod tym kątem potrzebujemy SM, ale to tylko plaster na rozwiązanie problemu z tą formułą silnikową. Obecnie to po prostu nie sprawdza się dobrze."

Russell wtórował Sainzowi, mając na uwadze to, co działo się podczas jego pojedynków z Leclerkiem na początku zmagań. Brytyjczyk zasugerował jednak, że FIA mogłaby się ograniczyć do korekt aktywnej aerodynamiki dot. przedniego skrzydła:

"Po doświadczeniu zebranym w tym wyścigu i walce poprosiłbym FIA jedynie o to, by w trybie SM przednie skrzydło nie opadało tak agresywnie", powiedział lider mistrzostw świata na powyścigowej konferencji prasowej.
"Gdy się aktywuje, łapiemy dużo podsterowności i kiedy walczyłem z Charlesem, i próbowałem wyjść ze strugi powietrza, moje przednie skrzydło po prostu nie działało. Jeśli chodzi o samo bezpieczeństwo, takie rozwiązanie sprawiłoby, że wyścigi byłyby bezpieczniejsze i lepsze. Nie dostrzegam w tym żadnych wad."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

3 KOMENTARZE
avatar
michal395

08.03.2026 21:50

1

5

Ale porobiły się panienki w tej F1, to niebezpieczne tamto niebezpieczne, w deszcz też niebezpiecznie, najlepiej zrobić zdalnie sterowane bolidy 


avatar
Gumek73

09.03.2026 08:28

2

1

Ogólnie problemem jest to, że F1 trafiła w amerykańskie łapy a oni takie zabawy, gdzie nie do końca chodzi o sport a o show, bardzo lubią i raczej nie spodziewajmy się jakiś wielkich zmian. 


avatar
Marcin Wnuk

09.03.2026 21:04

1

0

To zawsze był niebezpieczny sport. Teraz i tak jest o niebo lepiej niż kiedyś. Nie przesadzajmy. To tak jak bokser by utyskiwał że po buzi może dostać 


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.